"anioł zaklęty w skorupie kamienia"

odkrywanie siebie po kawałku…

Tłumaczenie opowiadania „Szczęśliwy ojciec” J. Pietrowa i I. Ilfa

Jewgienij Pietrow, Ilja Ilf

Szczęśliwy ojciec

 

               Towarzysz Skrzynecki oczekiwał na powiększenie rodziny. Gdy zbliżał się czasrozwiązania, pałętał się między biurkami współpracowników i cicho mamrotał pod nosem:

               – Chłopiec czy dziewczynka? To mnie teraz interesuje, towarzyszko Mario! A jeśli będzie dziewczynka, jak mam ją nazwać?

               Sprawa powiększenia sławnego rodu Skrzyneckich Marię Chciwiecką właściwie nie interesowała.

               – Nazwijcie ją Klotylda – pochmurnie odpowiedziała – albo jak tam chcecie. W sprawach socjalnych przyjmuję tylko po godzinach.

               – A co, jeśli będzie chłopiec? – dopytywał Skrzynecki.

               – Proszę wybaczyć, jestem zajęta – odpowiedziała Maria Chciwiecka – mam pilną sprawę.

               – Jeśli chłopiec – radził towarzysz Dziurski – nazwijcie go na moją cześć – Mikołajkiem… I nie pałętajcie mi się tu więcej pod nogami. Co mi do tego. Muszę pilnie zakończyć kwestię wagi opakowań.

               Pewnego razu Skrzynecki przybiegł do pracy, ciężko dysząc.

               – A jeśli będą dwojaczki, to jak mam je nazwać? – krzyknął na cały oddział.

               Urzędnicy stęknęli.

               – Do diabła! To się uczepił! Nazywaj jak chcesz! Dawid i Goliat, czy Brockhaus i Efron[1]. Doskonałe imiona.

               Jeśli chodzi o Brockhausa – to wyskoczył z tym Dziurski. To był dopiero dowcipniś.

               – Wy żarty sobie stroicie – żałośnie powiedział Skrzynecki – a ja dopiero co wysłałem żonę do zakładu położniczego.

               Trzeba sobie szczerze powiedzieć – komunikat towarzysza Skrzyneckiego na nikim nie zrobił wrażenia. Trwał bowiem ostatni miesiąc roku obrachunkowego i wszyscy byli zajęci.

               W końcu zdarzyła się ta niesamowita rzecz. Ród Skrzyneckich powiększył się o nowego członka. Szczęśliwy ojciec wybrał się do pracy… Rozpierała go duma. „Wejdę sobie, ot tak jakby nic się nie wydarzyło – przemyśliwał – a kiedy się na mnie rzucą z pytaniami, ja, jeśli mi się zachce, coś tam im opowiem”. Tak też zrobił. Wszedł, jakby nic się nie wydarzyło.

               – A! Skrzynecki! – krzyknął Dziurski. – No i jak tam? Wszystko skończone?

               – Skończone – odpowiedział młody ojciec zalewając się rumieńcem.

               – To dawaj ją tutaj.

               – Sęk w tym, że nie ją, a jego. Urodził mi się chłopiec.

               – A ty znów z tym swoim chłopcem! Ja o tablicy mówię!  Skończona już? Przecież ją trzeba w trybie pilnym zdać.

Skrzynecki ze smutkiem usiadł za biurkiem, żeby dokończyć tablicę. Wychodząc, nie wytrzymał i powiedział towarzyszce Marii:

               – Przyszła by towarzyszka tak czy siak. Popatrzeć na syna chociaż. On do mnie bardzo podobny. Osiem i pół funta waży, łobuz.

               – Trzy i ćwierć kilo – machinalnie rzuciła Maria Chciwiecka. – Wy będziecie, towarzyszu, dzisiaj na zebraniu? W sprawie protektoratu…

               – Słuchaj, Dziurski – powiedział Skrzynecki – chłopca mam! Zupełnie jak człowiek, brzuch i nóżki. A i uszy też. Oczywiście póki co dość malutkie. Może byś wpadł? Żona by się ucieszyła.

               – No, czas na mnie – westchnął Dziurski. – My tu ładunek organizujemy. Rozumiesz? Czasu, bracie nie mam. Ucałuj swoją córeczkę. – I uciekł.

               I tak tego dnia Skrzynecki nie zdołał nikogo namówić na złożenie wizyty nowonarodzonemu. Czas uciekał, syn przybierał na wadze, i rodzice zaczęli nawet plotki rozpuszczać, jakoby powiedział „agu”, co normalnie nie zdarza się dwutygodniowym noworodkom. Ale i ta sensacja nie zrobiła wrażenia na pracownikach z urzędu Skrzyneckiego. Wtedy zasmucony ojciec rzucił się na ostateczność. Przyszedł do urzędu jako pierwszy i na tablicy ogłoszeń wywiesił karteczkę:

BRYGADO

Obrady na temat syna Skrzyneckiego zaczną się dziś w mieszkaniu Skrzyneckiego o godzinie 18.00. Obecność towarzyszy: Dziurskiego, Kawałka, Zwanego, Chciwieckiej i Trzewika – OBOWIĄZKOWA.

               O trzeciej do Skrzyneckiego podszedł Trzewik i szepnął:

               – Słuchaj, Skrzynecki. Ja dzisiaj nie mam jak przyjść. Muszę na kółko iść,  a potem…. Żona chora…. Jak Boga kocham!

               – Nic nie wskórasz – chłodno odpowiedział Skrzynecki – wszyscy są zawaleni robotą. Ja być może też. Nie, brachu, przecież w ogłoszeniu jest jasno wyłożone: „Obecność obowiązkowa”…

Z określoną zwłoką, to jest równo o siódmej, członkowie brygady zziajani wbiegli do mieszkania Skrzyneckiego.

               –  Ostrożniej towarzysze – zauważył gospodarz – no ale już dobrze, siadajcie. Zaraz zaczniemy.

               I zaraz wprowadził do pokoju wózek, w którym z rozdziawioną buźką leżał brzdąc Skrzynecki.

               – Proszę bardzo – powiedział ojciec Skrzynecki – można oglądać.

               – A jaki jest porządek obrad? – zapytała Chciwiecka. – Najpierw patrzymy, a potem zadajemy pytania? Czy może na początku pytania?

               – Mogą być najpierw pytania – odpowiedział ojciec, tłumiąc nie opisaną radość.

               – Nie wyłożył by nam referent – zapytał Dziurski zwyczajnym dla siebie głosem – jakie są wskaźniki jakościowe rzeczonego obiektu?

               – Można słówko jeśli chodzi o porządek obrad? – przerwała, jak zawsze zresztą, aktywna Chciwiecka.

               – Czy nie zauważa się u dziecka znacznego niedoboru wagi, to znaczy braku przybywania kilogramów? – wstydliwie zapytał Trzewik.

I machina poszła w ruch.  Szczęśliwy ojciec nie nadążał odpowiadać na pytania.


[1]             Słownik encyklopedyczny Brockhausa i Efrona – pierwsza rosyjska encyklopedia powszechna wydana w 82 tomach podstawowych i 4 tomach uzupełniających.Encyklopedia była wspólnym przedsięwzięciem dwóch domów wydawniczych: lipskiego Brockhausa i petersburskiego Efrona.

Reklamy

Single Post Navigation

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

INSAJDER PL

[ɪnˈsaɪdəʳ] osoba dobrze poinformowana

1/100 sekundy

Fotografia to kęs życia trwający 1/100 sekundy

Books & Beauty

Blog tworzony z miłości do książek

w ostateczności

Czekając na koniec.

życiapoezja

Wiersze. Wiersze z nocy, z wieczorów, od serca.

34 minuty

Historia Prawdziwa Wiecznej Dziewczynki & Jej emocjonalne głupotki

Introweska

Anomalie życiowe

Z najniższej wieży

Poeta sum et nihil humanum a me alienum puto

stoicki blog

Stoiqowe przemyślenia

Błogoksiąg

O książkach i słowach. Bo to moje życie, praca i pasja.

Obserwatorium podróży

Podróże, tanie wyjazdy, góry. Recenzje książek i filmów oraz relacje ze spotkań podróżniczych.

Góry bliskie sercu

Sudety i ich skarby - atrakcje i szlaki

Różne pasje

każdy znajdzie coś dla siebie

nianioborntobewild.wordpress.com/

Blog parentingowo-lifestylowy

Dermatolog dla Afryki

Anna Chałupczak- Winiarska

Smakowita Podróż

Zasmakuj z nami Italii

Jaśkowe klimaty

blog rodzicielski

Witam Przyjaciół z Fotki.

GRZECZNY DIABEŁEK 2

kayab92's Blog

Just another WordPress.com site

Moja Komnata

Moje Ulubione

tkliwygie

surrealizm i miłość awangardą cudu.

Leya

To See a World in a Grain of Sand...

Magic and Crochet Hook

szydełkowanie, crocheting, crochet, robienie na drutach, knitting, jak to zrobić, how to make, wzory, schematy, patterns, sploty tunezyjskie, tunisian crochet

365 dni w obiektywie LG

365 days a lens LG

Mama na 5 etatach

"Dla naszych dzieciaków miłość oznacza poświęcony im czas. " Ph. Callaway

Anna Maria po polsku

Love Explore Dream Discover

Irydowy Vujek

UWAGA! Blog zawiera krytyczne myślenie oraz śladowe ilości orzechów arachidowych! Czytasz na własną odpowiedzialność!

pracownia grafiki

Jolanty Waniowskiej

made by me

Krystyna Waniczek

REMANENT

super ekstra bez zaburzeń

notatki na mankietach

mysli szybkie, mysli smiale, wszystkie mysli duze i male...

stella2605

Irracjonalne podejście do świata daje racjonalne odpowiedzi. Ludzie, uczucia, szczęście... Świat nie jest czymś oczywistym. Żeby znaleźć w nim sens samemu trzeba zadać kilka pytań po czym iść i szukać odpowiedzi. ~~ me.

Srebrzysta

Po srebrzystej stronie lustra

Maybrick's Photography

Beautiful British Isles.

Miss Attitude

z książką w ręku

Ciemno trochę

trochę myśli nocą pisanych

%d blogerów lubi to: