"anioł zaklęty w skorupie kamienia"

odkrywanie siebie po kawałku…

Archive for the category “artykuł”

Pismo Suma

Zapraszam na krótką gawędę w której piszę o tym czym jest dla mnie wolność i gdzie czuję się najlepiej. Polecam Wam też felieton „Z notatnika Młodego lekarza” – tam przemyślenie bardzo trafne w ten czas, który właśnie przeżywamy.

Gawęda

Zapraszam również do polubienia pisma Suma na FB: https://www.facebook.com/pismosuma/?fref=ts

Reklamy

Macierzyństwo – droga dla odważnych

 

Zostałam dość niedawno matką. Matką, która chciała rodzić swoje dziecko „po ludzku” w zgodzie z naturą. Matką, która pragnęła dać swojemu pierworodnemu wspaniały start. Matką, która pragnęła przytulić swoje dziecko w pierwszej chwili jego nowej drogi – drogi po drugiej stronie. Niestety rzeczywistość i ludzie zakpili sobie z tej matki. Ból fizyczny porodu jest niczym w porównaniu do zawiedzionych nadziei Matki. Tak to już jest, że nie zawsze los jest po naszej stronie, ale najważniejsze, że Syn rozpoczął drogę, a Matka może mu towarzyszyć.

Do tej pory nie wiedziałam jak to jest kochać całą sobą. Uczucia, które się pojawiają wraz z przyjściem na świat tej pięknej, niesamowitej istoty – nie da się opisać słowami. Jest tak głębokie, tak tajemnicze i tak mocne, że wcześniej nie zdawałam sobie sprawy z jego istnienia. Drzemało sobie gdzieś na dnie serca by ujawnić się pół roku temu.

Dlaczego napisałam, że macierzyństwo jest dla odważnych? Bo musisz być gotowa zapomnieć o sobie, oddać drugiej istocie każdą minutę (co ja mówię?) – każdą sekundę twojego życia. Jestem dopiero pół roku Matką i nawet kiedy jestem 100 km od mojego dziecka, w mojej głowie i sercu jest On – mój Syn. Macierzyństwo to każdy dzień ze łzami w oczach: łzami radości, łzami strachu. To dni w których jeden uśmiech może wyprodukować w twoim ciele tyle endorfin, że nie zastąpią ich tony czekolady.

Niestety strach o jutro stanie się chlebem powszednim. Co dziwne, boję się nie tylko o zdrowie Syna, ale także o to moje… Boję się pomyśleć, że mógłby zostać bez Matki, która go tak chroni, tak mocno kocha… Boję się. Ale to strach podszyty miłością.
Macierzyństwo to piękny etap życia. Obserwowanie dziecka, które dopiero co ważyło 3,5 kg a już ma 9 kg, jego postępów w chwytaniu zabawek, w przekręcaniu się z boku na bok czy na brzuch, jego zaciekawionego wzroku, który zdaje się już dużo pojmuje. Te obserwacje zajmują cały twój czas sprawiając radość jakiej wcześniej nie doświadczałaś. Śmiech, który ukoi twój ból i najgorsze zmęczenie. A jest się czym zmęczyć… Nie sądziłam, że ból jaki przeżyłam zaraz po porodzie jest do przeżycia. A mimo to, zgięta wpół, ze łzami bólu w oczach, słaniając się na nogach – musiałam przytulić swoje łkające dziecko. Potem nie ważne było ile razy wstałam w nocy, czy to że ciągiem przespałam zaledwie dwie, trzy godziny – jakiż to był sukces. To było nieważne, bo to co najważniejsze leżało w moich ramionach szczęśliwe, najedzone, błogo śpiące.

Pięknym doświadczeniem jest karmienie piersią, tak naturalne i potrzebne zarówno dziecku jak i matce. To więź, której nie sposób opisać. Zawsze mnie to przerażało, dziwiło a nawet gorszyło, bo nie byłam w stanie tego zrozumieć. A to cudowne przeżycie, ta bliskość, której nigdy się nie zapomni, którą będzie się wspominać oglądając zdjęcia już dorosłego mężczyzny – twojego Syna.

I ta nadzieja i codzienna modlitwa „by był dobry i szczęśliwym człowiekiem”…
To wszystko tworzy całość jaką jest Macierzyństwo.  To droga z której nie ma odwrotu. Z której nie chce się wracać. To życie, które nabrało sensu wraz z pokochaniem tego malutkiego człowieczka. Życie, które straciło by sen bez niego.

Program z historii literatury rosyjskiej w telegraficznym skrócie

Dla rozpoczynających studia na filologii rosyjskiej, dawno dawno temu przygotowałam program z historii literatury rosyjskiej w telegraficznym skrócie. Może ktoś z Was interesuje się literaturą rosyjską, a do tej pory nie sięgnął do wspomnianych przeze mnie obowiązkowych pozycji studenta rusycystyki :)  

Literatura to najbardziej przyjemny i absorbujący przedmiot dla dużej liczby studentów, którzy wybrali kierunki filologiczne. Również ja zaliczam się do grupy osób przedkładających literaturę nad inne przedmioty.

Znamienne jest, iż w twórczości prozatorskiej, poetyckiej, czy w latopisach czytelnik poznaje mentalność określonej narodowości. Choć w literaturze można mówić o prądach literackich obowiązujących całą Europę, warto również zauważyć, że każda z nacji wkłada w niniejsze prądy cząstkę siebie. Zawiera fragment ducha narodu.

Historia literatury rosyjskiej zaczyna się około X wieku. Piśmiennictwo staroruskie wiąże się z najważniejszym grodem – Kijowem. Właśnie tam, w zakonach, skupiano się na księgach świętych – ewangeliach. Rola klasztorów jest niebywale ważna w procesie rozwoju literatury staroruskiej. Klasztory bowiem były nie tylko ośrodkiem religijnym, ale także ogniskiem oświaty. Poziom wykształcenia mnichów, jak na ówczesne czasy, był bardzo wysoki. Znajomość języków niosła z sobą możliwość pracy przekładowej. Znamienne jest to, iż zakonnicy do tłumaczonych ewangelii dodawali swoje spostrzeżenia, przeinaczali fakty lub dodawali nowe opisy. Na zajęciach z historii literatury omawiane są: Ewangeliarz Ostromira, Pateryki, Apokryfy. Niezwykle barwne i ciekawe są żywoty świętych przesycone mistyką i cudami połączonymi z ascetyzmem. Teksty te uczyły świętości, wskazywały prawidłową drogę oraz  mówiły o tym jak należy żyć.

W programie zajęć znajdują się także fragmenty Powieści lat minionych. To latopis, który zaznajamia czytelnika z początkami państwowości Rusi kijowskiej. Powieść traktuje o jedności ziemi ruskiej, książętach Rurykowiczach – jako wzorach do naśladowania. Elementem spajającym jest tutaj duma narodowa przejawiająca się w każdej części.

Pierwsza autobiografia powstała na ziemiach ruskich przypisywana jest Włodzimierzowi Monomachowi. Utwór Pouczenie Włodzimierza Monomacha to próba wskazania porad, jakim powinien być idealny obywatel i władca. Treść zabytku świadczy o wysokim poziomie kulturalnym i o wrażliwości władcy.

Natomiast wręcz znienawidzone przez studentów jest Słowo o wyprawie Igora (w bardzo dobrym tłumaczeniu Juliana Tuwima). Znienawidzone ze względu na tajemniczość i zagadkowość. Do odczytania zabytku nawet w języku polskim potrzebny jest pewien klucz, bez którego Słowo… nie może być w pełni zrozumiałe. Podstawą do tego najczęściej badanego zabytku jest również znajomość kultury, folkloru i mitologii.

Na rozwój literatury wpłynęło powstanie państwa moskiewskiego w XIII wieku i jego zjednoczenie w wiekach późniejszych. Wtedy to powstała znana do dziś teoria trzech Rzymów, która mówi o mesjanstwie Rosji. Zaś na przestrzeni wieków rozwija się literatura podróżnicza i ta o charakterze regionalno-separatystycznym.

Kolejny omawiany tekst – Damastroj – z reguły wywołuje śmiech wśród studentów. Jest to swego rodzaju poradnik jak prowadzić dom, jak powinna zachowywać się żona oraz jakie stosunki winny panować w rodzinie. Utwór był wówczas bardzo popularny. Ale dopowiedzieć warto, iż stosowano się także do porad w nim zawartych.

Na zajęciach z historii literatury stykamy się również z korespondencją Iwana Groźnego z Andrzejem Kurbskim. Listy są przesycone wulgaryzmami, do których ucieka się car Iwan. Lektura tej korespondencji przybliży czytelnikowi charakter legendarnego cara.

Piśmiennictwo XVII wieku jest dla studentów filologii rosyjskiej znacznie przyjemniejsze. Pojawia się satyra i proza obyczajowa, jak np. Opowieść o pijaku czy Powieść o Frole Skobijewie. Zawierają one ogrom przygód oderwanych od myśli religijnej, która królowała do tamtego momentu. Z myślą religijną spotykamy się już tylko w pismach staroobrzędowców (Żywot Protopopa Awwakuma – żywot jako autobiografia).

W literaturze tego okresu pojawia się również bardzo lubiany poeta sylabiczny Symeon Płocki ze swoim Ogrodem wielu kwiatów i Rymolgionem. Jest autorem wielu oryginalnych wierszy i pierwszym twórcą wierszy sylabicznych.

Następnym obszernym działem jest literatura XVIII wieku. Zapewne łatwiejsza do czytania w oryginale i dzięki temu bardziej zrozumiała. Duży wpływ na bujny rozwój literatury w tym wieku miał najbardziej znany car Piotr I. Był on wielkim reformatorem, autorem m.in. tabeli rang. I – co warte podkreślenia – był carem myślącym po europejsku. Zmiany historyczne zapoczątkowane przez niego wpłynęły na czytelnictwo. W tym okresie pojawiają się powieści łotrzykowskie – w tym Historia o marynarzu rosyjskim Wasylu Koriotskim. Niedługo po tych dużych zmianach i pewnym „rozluźnieniu” w piśmiennictwie nastaje „sztywny” klasycyzm, a wraz z nim Antiochia Kantemir, Wasyl Triediakowskij, Michał Łomonosow i Aleksander Sumarkow. Dwaj ostatni zyskują u mnie większą sympatię.

Doskonałego kunsztu dramaturgia II połowy XVIII wieku zostaje przedstawiona w postaci Synalka szlacheckiego. Jest to dość ciekawy utwór traktujący o stosunkach społecznych, typach ludzi oraz ustroju pańszczyźnianym. Komedia ta poza swego rodzaju „groteskowym” obrazem społeczeństwa posiada również dużo poważnych przemyśleń. Po Denisie Fonwizinie witamy na kartkach notatników Gabryiela Dzierżawina z jego Felicą, odą Bóg i Do Eugeniusza. Życie w Zwance. A po nim sentymentalizm z prozą narracyjną (Nadobna kucharka) z literaturą podróżniczą (Podróż z Petersburga do Moskwy), z nowelami (Biedna Liza).

Każdy z utworów omawianych na zajęciach historii literatury jest interesujący. Z każdego wyciągamy wnioski i ciekawe spostrzeżenia. Jednakże oczywistością jest, iż  studenci za pewnymi okresami w tejże literaturze nie przepadają i zabytki czytają bardziej z obowiązku aniżeli z czystej chęci, jednakże zawsze – nawet z tych mniej ciekawych, możemy zauważyć pewne sposoby myślowe Rosjan. Po za tym bez wiedzy o literaturze do XIX wieku nie można czytać tego, co pojawiło się po nim. Jest wiele nawiązań, które dzięki omawianym zabytkom można w pełni zrozumieć.

Literatura staroruska i wieków późniejszych (do XIX w.) to skarbnica archetypów i myśli narodowej. Poprzez literaturę możemy poznać trudną mentalność rosyjską. Trudną w zrozumieniu dla nas. Jednak dzięki literaturze dowiadujemy się, że dusza rosyjska, dusza ochrzczona „wielką i głęboką”, jest piękna i wrażliwa. I pewne mankamenty, które w Rosjanach nas Polaków irytują, niekiedy zostają rozszyfrowane i wywołują zrozumienie.

Jako studentka filologii rosyjskiej zachęcam do odszukania dzieł rosyjskich, które pochodzą z czasów staroruskich. A w następnej kolejności przejścia do książek i poezji XIX wieku. Wieku, w którym urodził się i żył największy rosyjski poeta Aleksander Puszkin.

Mistrz i jego mistrzowska powieść…

Zdawać by się mogło, że o Michaile Bułhakowie wiemy już wszystko. Ale czy na pewno? Jego druga żona Lubow Biełozierska powiedzieć o mężu miała: „to najskrytszy z ludzi”. Czy zatem w prawie jesteśmy twierdzić, że Mistrz jest nam znany, jeśli dla tak bliskiej osoby był tajemnicą?

Wiemy tyle, że pisarz ten zasługuje na miano Mistrza. Autor takich dzieł jak Biała Gwardia, Diaboliada, Psie serce, Zapiski młodego lekarza i oczywiście Mistrza i Małgorzaty, a także wielu innych utworów, w tym i  sztuk teatralnych, uznany został za wybitnego pisarza. Przemilczany w czasach, w których żył, odkryty został na nowo dopiero po śmierci. Piotr Fast napisze o nim: „został Bułhakow uznany za nieboszczyka pierwszej rangi”[1]. Jeśli czytelniku nie znasz jeszcze tego pisarza, przyszła pora byś sięgnął po najbardziej znaną jego powieść –  po Mistrza i Małgorzatę. Pokrótce przedstawię Ci kilka ciekawych postaci i wątków.

O czym tak naprawdę pisał rosyjski pisarz Michaił Bułhakow w swojej ostatniej (nie uznanej przez niego samego jako zakończona) powieści? Od pierwszych kart znajdujemy się w Moskwie w epoce stalinizmu, z nieba leje się żar, nasi pierwsi bohaterowie próbują ukryć się w cieniu drzew parku Patriarsze Prudy. Czasy nie są „ot takie sobie” – wszystko dzieje się, kiedy magię posiadał „urzędowy papierek”. Jeśli według dokumentu cię nie ma, to znaczy że nie żyjesz. W powieści znikali ludzie, niby to przez żarty wesołej świty Wolanda (Diabeł ze swoją świtą), tak jak i znikali ludzie w komunistycznych realiach. Wątki związane z powszednim życiem w Moskwie są ważne, ale nie najważniejsze, są ciekawe i wywołują śmiech, bo są jakby odbiciem w krzywym zwierciadle, tego co się naprawdę wtedy działo. Bułhakow przenosi nas w swoje czasy, a także w czasy Chrystusa. Poznajemy historię Jeszui – filozofa i lekarza, który został zdradzony i posłany na ukrzyżowanie. Śmierci tej nie może sobie darować Piłat – niejako wykonawca wyroku. Czuje się za nią odpowiedzialny. Poza tymi dwoma planami, nieco później wysuwa się historia tytułowych bohaterów – Mistrza i Małgorzaty – których złączyło przypadkowe spotkanie. Ich miłość rozwija się i utwierdza obok wszystkiego, co dzieje się w Moskwie.

Obiecałam przedstawić kilka najciekawszych postaci. Wypadałoby zacząć od Mistrza i Małgorzaty, ale na przekór logice, zostawię tę historię dla osobistego odkrycia czytelnika. Chciałabym natomiast zwrócić uwagę na świtę Wolanda i na niego samego. Woland pojawia się na Patriarszych Prudach. Wydarzeniem tym zaczyna się powieść. Nikt nie jest w stanie dokładnie opisać jak wyglądał. Za to my wiemy, że jest wcieleniem zła – szatanem. Przybywa do Moskwy urządzić coroczny bal, by cieszyć się śmiercią Chrystusa. Akcja powieści rozgrywa się w ciągu trzech dni, symbolizujących czas  spoczywania ciała Jeszui w grobie. Kiedy nie ma dobra, może bawić się zło.

Jaki jest „ten zły”? Paradoksalnie jest „lepszy” niż ludzie, bo wie czym jest dobroć i miłosierdzie. Chociaż miłosierdzia nie można też odmówić ludziom, sam Woland stwierdzi przecież: „Ludzie są tylko ludźmi (…) i miłosierdzie zapuka niekiedy do ich serc”. Woland z pomocą swoich pomocników karze ludzi złych, to on zapewnia spokój Mistrzowi i jego ukochanej i on zezwala na uwolnienie Piłata. A kim są jego pomocnicy? To też wcielenia diabła: Behemot, Korowiow-Fagot i Azazzelo. Bułhakow dał szatanowi iście mistrzowskie towarzystwo. To grupka błaznów, mniej i bardziej, śmiesznych. Tam gdzie się pojawiają, tam zawsze wydarzy się coś „diabelnie dziwnego”. Czyżby nie przez nich na dobre rozśpiewało się towarzystwo, co skończyło się jedynie odwiezieniem wesołej kompanii śpiewaków do domu dla umysłowo chorych? Albo czy to nie oni rozegrali sytuację kradzieży mandarynek w sklepie tylko dla bogatych? Nieco inny charakter ma ostatni z pomocników – Azazzelo. Przeważnie poważny, ślepy na jedno oko rudzielec, pomocnik od „brudnej roboty”. Jemu Woland zleca najodpowiedniejsze zadanie – znalezienia i skłonienia do bycia gospodynią balu kobiety o imieniu Małgorzata, w której krwi płynąć będzie krew królewska. Popisy tej wesołej grupki skondensowane zostaną podczas pokazu czarnej magii w teatrze Variettes na którym, między innym,  traci głowę konferansjer, czy pada deszcz rubli.

Istotną rolę spełnia w powieści Piłat. Funkcjonariusz władzy cierpiący na migrenę staje się wykonawcą wyroku na Jeszui. Powieściowego Piłata lubimy, żałujemy go, czujemy jego samotność. Piłat okazuje się być człowiekiem sumienia. Nie może sobie wybaczyć swojej pasywności w stosunku do Jeszui. Po jego śmierci jest jakby zawieszony w przestrzeni. Ale wreszcie okazane mu zostanie przebaczenie i będzie wolny.

Powieść rozpoczęła się upalnym dniem, a zakończyła odlotem Wolanda w czasie burzy. A po burzy odczuwa się przecież swobodę i lekkość.

Resztę zdarzeń pozostawiam rozważaniom i odkryciom czytelników, grzechem byłoby zachęcając opisać wszystko. Jeśli już książka zachwyci czytelnika i postanowi on zgłębić wiedzę o niej polecam rozważania Andrzeja Drawicza Mistrz i diabeł oraz Piotra Fasta „Mistrz i Małgorzata” Bułhakowa.

Warto również zwrócić się w stronę kina rosyjskiego. Klimat Bułhakowskiej powieści w mini serialu odtworzył Władimir Bortko. Tych kilka odcinków Mistrza i Małgorzaty przenosi nas do komunistycznej i magicznej Moskwy, gdzie wszystko jest możliwe. Warto zwrócić uwagę na ciekawe kreacje aktorskie: Aleksandra Abdulova grającego Korowiowa, Kiriłła Ławrowa – Piłata, Annę Kovalchuk – Małgorzatę i Siergieja Biezrukowa – Jeszua.

Michaił Bułhakow – Михаил Афанасьевич Булгаков, ur. 15 maja 1891 w Kijowie, zm. 10 marca 1940 w Moskwie – rosyjski pisarz, dramaturg, reżyser, aktor teatralny. Pisał powieści, opowiadania, felietony, sztuki teatralne i scenariusze teatralne. Zmarł nie dokończywszy swojej powieści „Mistrz i Małgorzata”, uznanej mimo to, za jedno z najwybitniejszych rosyjskich dzieł literackich.

[1]             „Mistrz i Małgorzata” Bułhakowa. Pisarz, epoka, powieść (1991).

MASLENICA     – słów kilka z tradycji zaczerpniętych…

Nie ulega wątpliwości, że Maslenica, czyli karnawał „po rosyjsku”, to pozostałość po pogańskich rytuałach i wierzeniach. Został on jednak po bezsilnym wykorzenianiu przystosowany do obrządku prawosławnego. Dlatego też jest to czas przed Wielkim Postem (ostatki) i jak mówią wskazania prawosławnych duszpasterzy, powinien być to czas poświęcony duchowemu przemyśleniu i pojednaniu się ze wszystkimi  przed Wielkanocą. Jednak do dziś widoczne są pogańskie obrzędy i obyczaje związane z tym ludowym karnawałem. Pierwszym nie ulegającym wątpliwości jest główny atrybut Maslenicy – bliny (czyli placki podobne do naszych naleśników). Jaki związek ma on z pogaństwem. Otóż blin miał przypominać okrąglutkie cieplutkie słoneczko. Wierzono, że zjedzenie cieplutkiego naleśnika symbolizującego słońce, to jak ugryzienie kawałka słońca i obleczenie się w jego ciepło. Do dziś na karnawałowych stołach królują bliny z przeróżnymi nadzieniami, zaczynając na kawiorze i rybach, kończąc na powidłach i miodzie. W ramach ciekawostki warto wspomnieć, że naleśniki towarzyszyły ludziom jako rytualne danie poprzez całe życie. Przykładem może być karmienie rodzącej kobiety blinami czy choćby fakt, że bliny były daniem głównym na „wspominkach” (konsolacja) po zmarłym.

Symbolika okręgu była bardzo powszechna podczas uroczystego tradycyjnego świętowania Maslenicy. Symbolikę tą posiadały nie tylko bliny. Powszechne było ustrajanie np. koła od wozu w przeróżne kokardki, wstążeczki, suszone kwiatuszki, ścinki materiałów. Miało ono odzwierciedlać udobruchane słońce. Trasy kuligów powinny mieć formę okręgu, a samą kukłę Maslenicy powinno się kilkakrotnie obwieźć saniami w około wsi.

Kilka słów o samej nazwie, wydającej się może dla Polaków, dziwną: Maslenica. Teorii na ten temat powstania nazwy jest kilka. Najpopularniejsza związana jest z blinami, które powinny być postne, czyli robione na maśle i tradycyjnie z nadzieniem twarogowym. Natomiast jeśli wierzyć legendzie, piękną, drobniutką, kruchutką dziewczynkę nazwał tak sam ojciec – Mróz, który mieszkał na dalekiej północy. Kiedy ujrzał jej rumiane pulchniutkie policzki, jakby nasmarowane masłem, postanowił nazwać ją Maslenicą i ukrywał ją przed wzrokiem ludzkim. Pewnego razu spacerującą piękność ujrzał człowiek, który poskarżył się na panującą zimę, na to że ludzie marzną… Pomyślał, że słoneczny widok piękności rozpali serca i dłonie ludzi. Maslenica zjawiła się, ale w postaci grubej, rumianej baby, chichoczącej aż uszy bolały, która porwała ludzi do tańca. Tak dobrze ich rozbawiła, że ci zapomnieli w ogóle o zimie. Dlatego radosny czas pożegnania zimy nazywa się Maslenicą.

Swoją symbolikę posiada również słońce. Jest nie tylko symbolem ciepłej wiosny. Myślę, że wierzenia pogańskich Słowian wpłynęły na rodzaj obrzędów związanych ze słońcem. Dawniej czczono Słońce jako jednego z bogów. Dlatego wypiekanie blinów i czasem rytualne ich zjadanie nawiązuje do pogańskich wierzeń. Mówi się też że bliny mają kształt słońca na jego cześć.

Podczas siedmiodniowego karnawału nie może zabraknąć również ognisk. Dla nas wydaje się to zupełnie zwyczajne. W zimowe dni ogień rozgrzewa, przyjemne są tańce i zabawy wokół niego. Ale również ogień posiada symboliczne znaczenie, bowiem wierzono, że rozpalając ognisko zaprosimy swoich bliskich zmarłych, z którymi powinniśmy dzielić radość związaną z nadchodząca wiosną. Po za tym zmarli mieli przynosić szczęście. Nie zapominajmy, że dusze zmarłych towarzyszyły ludziom żywym cały czas i z nimi związane jest wiele rytuałów. O zmarłych pamiętano również przy dzieleniu się blinami. Według tradycji pierwszego obfitego blina powinno się oddać biednemu, by ten upraszał łaski i modlił się za zmarłych.

W ognisku również palono starocie takie jak popsute ławy, misy, drabiny itp. Miały one symbolizować spalenie „starego” by przyniosło to szczęście w „nowym”. Poza tym najczęściej w takim ognisku palono słomianą kukłę Maslenicy. Słoma jako resztka po ziarnach, której prochy potem rozrzucano po polach miała przynieść obfite zbiory.

„Serowy tydzień” jak czasem nazywany jest ten karnawał trwał jak widzimy siedem dni przy czym każdy dzień miał własną nazwę i szereg różnych obyczajów. Podczas tego tygodnia panuje jedna zasada: jeść i pić tyle razy ile razy pies machnie ogonem. Urządzane są do tego hałaśliwe jarmarki na które przybywa cyrk, teatrzyk Pietruszki i różnoracy przebierańcy. W każdy dzień trzeba posmakować nie tylko tradycyjnych blinów ale również innych smakołyków przygotowanych ze starannością przez gospodynie i tych które sprzedają na jarmarku. Nie można nie uczestniczyć w kuligach, wyścigach na saniach i w zjeżdżaniu na sankach z górek. I pomimo, że bitwy śnieżne są frajdą dla najmłodszych, można zauważyć rzucających w siebie kulami śnieżnymi dorosłych. Maslenica to czas zabawy, wesołości ale przede wszystkim kontaktów rodzinnych. Do domów zjeżdżają znajomi i bliscy. Nawiasem mówiąc na przykład piątek jest dniem teściowych i dniem swatów, a sobota dniem szwagierek.

Kulminacyjnym dniem jest „przeprośna”, tudzież „całuśna” niedziela. Tradycja mówi by przeprosić każdego, nawet nieznajomego, a na znak zgody przytulić się, bądź ucałować. W dzisiejszych realiach wydaje się to pewnie absurdalne, a szkoda… Wieczorem przy ogromnym ognisku palona jest kukła Maslenicy przy głośnych śpiewach na cześć słońca i wiosny. Na prowincji palenie Maslenicy zastępowano czasem rytualnym składaniem ofiary, jaką bywały czasem panienki na wydaniu, baby łapane przez mężczyzn, bądź po prostu śpiący gdzieś nieświadomy pijaczyna. Sadzano takowego na sanie i w korowodzie z pieśniami wywożono w szczere pole by tam go „w ofierze” wrzucić w zaspę i ubłagać przyjście wiosny.

We współczesnej Rosji, przeważnie w ogromnych aglomeracjach miejskich pod wpływem europejskiego karnawału trochę odchodzi się od tradycji związanych z Maslenicą. Jednak można wyruszyć gdzieś w głąb Rosji, gdzie ekskluzywne i tradycyjne hotele i władze miasteczek organizują i zapewniają moc atrakcji związanych z tradycyjnym świętowaniem. (…)

Anna Jurek

Post Navigation

INSAJDER PL

[ɪnˈsaɪdəʳ] osoba dobrze poinformowana

1/100 sekundy

Fotografia to kęs życia trwający 1/100 sekundy

Books & Beauty

Blog tworzony z miłości do książek

w ostateczności

Czekając na koniec.

życiapoezja

Wiersze. Wiersze z nocy, z wieczorów, od serca.

34 minuty

Historia Prawdziwa Wiecznej Dziewczynki & Jej emocjonalne głupotki

Introweska

Anomalie życiowe

Z najniższej wieży

Poeta sum et nihil humanum a me alienum puto

Atropa Belladonna Von Coup

reader , writer , poet , person .

stoicki blog

Stoiqowe przemyślenia

Błogoksiąg

O książkach i słowach. Bo to moje życie, praca i pasja.

Obserwatorium podróży

Podróże, tanie wyjazdy, góry. Recenzje książek i filmów oraz relacje ze spotkań podróżniczych.

Góry bliskie sercu

Sudety i ich skarby - atrakcje i szlaki

Różne pasje

każdy znajdzie coś dla siebie

nianioborntobewild.wordpress.com/

Blog parentingowo-lifestylowy

Dermatolog dla Afryki

Anna Chałupczak- Winiarska

Smakowita Podróż

Zasmakuj z nami Italii

Jaśkowe klimaty-Blog rodzicielsko, lifestylowy

o macierzyństwie i nie tylko z masą inspiracji na zabawy z dzieckiem i rozwój

Witam Przyjaciół z Fotki.

GRZECZNY DIABEŁEK 2

kayab92's Blog

Just another WordPress.com site

Moja Komnata

Moje Ulubione

tkliwygie

surrealizm i miłość awangardą cudu.

Leya

To See a World in a Grain of Sand...

Magic and Crochet Hook

szydełkowanie, crocheting, crochet, robienie na drutach, knitting, jak to zrobić, how to make, wzory, schematy, patterns, sploty tunezyjskie, tunisian crochet

365 dni w obiektywie LG

365 days a lens LG

Mama na 5 etatach

"Dla naszych dzieciaków miłość oznacza poświęcony im czas. " Ph. Callaway

Irydowy Vujek

UWAGA! Blog zawiera krytyczne myślenie oraz śladowe ilości orzechów arachidowych! Czytasz na własną odpowiedzialność!

pracownia grafiki

Jolanty Waniowskiej

made by me

Krystyna Waniczek

REMANENT

super ekstra bez zaburzeń

notatki na mankietach

mysli szybkie, mysli smiale, wszystkie mysli duze i male...

stella2605

Irracjonalne podejście do świata daje racjonalne odpowiedzi. Ludzie, uczucia, szczęście... Świat nie jest czymś oczywistym. Żeby znaleźć w nim sens samemu trzeba zadać kilka pytań po czym iść i szukać odpowiedzi. ~~ me.

Srebrzysta

Po srebrzystej stronie lustra

Maybrick's Photography

Beautiful British Isles.

Miss Attitude

z książką w ręku

Ciemno trochę

trochę myśli nocą pisanych