"anioł zaklęty w skorupie kamienia"

odkrywanie siebie po kawałku…

Archive for the category “Myśli nie zawsze mądre”

Pismo Suma

Zapraszam na krótką gawędę w której piszę o tym czym jest dla mnie wolność i gdzie czuję się najlepiej. Polecam Wam też felieton „Z notatnika Młodego lekarza” – tam przemyślenie bardzo trafne w ten czas, który właśnie przeżywamy.

Gawęda

Zapraszam również do polubienia pisma Suma na FB: https://www.facebook.com/pismosuma/?fref=ts

Macierzyństwo – droga dla odważnych

 

Zostałam dość niedawno matką. Matką, która chciała rodzić swoje dziecko „po ludzku” w zgodzie z naturą. Matką, która pragnęła dać swojemu pierworodnemu wspaniały start. Matką, która pragnęła przytulić swoje dziecko w pierwszej chwili jego nowej drogi – drogi po drugiej stronie. Niestety rzeczywistość i ludzie zakpili sobie z tej matki. Ból fizyczny porodu jest niczym w porównaniu do zawiedzionych nadziei Matki. Tak to już jest, że nie zawsze los jest po naszej stronie, ale najważniejsze, że Syn rozpoczął drogę, a Matka może mu towarzyszyć.

Do tej pory nie wiedziałam jak to jest kochać całą sobą. Uczucia, które się pojawiają wraz z przyjściem na świat tej pięknej, niesamowitej istoty – nie da się opisać słowami. Jest tak głębokie, tak tajemnicze i tak mocne, że wcześniej nie zdawałam sobie sprawy z jego istnienia. Drzemało sobie gdzieś na dnie serca by ujawnić się pół roku temu.

Dlaczego napisałam, że macierzyństwo jest dla odważnych? Bo musisz być gotowa zapomnieć o sobie, oddać drugiej istocie każdą minutę (co ja mówię?) – każdą sekundę twojego życia. Jestem dopiero pół roku Matką i nawet kiedy jestem 100 km od mojego dziecka, w mojej głowie i sercu jest On – mój Syn. Macierzyństwo to każdy dzień ze łzami w oczach: łzami radości, łzami strachu. To dni w których jeden uśmiech może wyprodukować w twoim ciele tyle endorfin, że nie zastąpią ich tony czekolady.

Niestety strach o jutro stanie się chlebem powszednim. Co dziwne, boję się nie tylko o zdrowie Syna, ale także o to moje… Boję się pomyśleć, że mógłby zostać bez Matki, która go tak chroni, tak mocno kocha… Boję się. Ale to strach podszyty miłością.
Macierzyństwo to piękny etap życia. Obserwowanie dziecka, które dopiero co ważyło 3,5 kg a już ma 9 kg, jego postępów w chwytaniu zabawek, w przekręcaniu się z boku na bok czy na brzuch, jego zaciekawionego wzroku, który zdaje się już dużo pojmuje. Te obserwacje zajmują cały twój czas sprawiając radość jakiej wcześniej nie doświadczałaś. Śmiech, który ukoi twój ból i najgorsze zmęczenie. A jest się czym zmęczyć… Nie sądziłam, że ból jaki przeżyłam zaraz po porodzie jest do przeżycia. A mimo to, zgięta wpół, ze łzami bólu w oczach, słaniając się na nogach – musiałam przytulić swoje łkające dziecko. Potem nie ważne było ile razy wstałam w nocy, czy to że ciągiem przespałam zaledwie dwie, trzy godziny – jakiż to był sukces. To było nieważne, bo to co najważniejsze leżało w moich ramionach szczęśliwe, najedzone, błogo śpiące.

Pięknym doświadczeniem jest karmienie piersią, tak naturalne i potrzebne zarówno dziecku jak i matce. To więź, której nie sposób opisać. Zawsze mnie to przerażało, dziwiło a nawet gorszyło, bo nie byłam w stanie tego zrozumieć. A to cudowne przeżycie, ta bliskość, której nigdy się nie zapomni, którą będzie się wspominać oglądając zdjęcia już dorosłego mężczyzny – twojego Syna.

I ta nadzieja i codzienna modlitwa „by był dobry i szczęśliwym człowiekiem”…
To wszystko tworzy całość jaką jest Macierzyństwo.  To droga z której nie ma odwrotu. Z której nie chce się wracać. To życie, które nabrało sensu wraz z pokochaniem tego malutkiego człowieczka. Życie, które straciło by sen bez niego.

Powrócę…

Intensywny czas przede mną. Pewnie będę tu rzadko – ale nie uciekajcie – zaglądajcie czasem.

:)

 

Wyniki głosowania na „nowe” lektury.

MEN ogłosił wyniki głosowania internetowego na „nowe” lektury szkolne: http://men.gov.pl/index.php/1847-wybierzmy-wspolnie-lektury-najmlodszym-uczniom-mamy-wyniki. Moje niektóre typy jak np. „Muminki” czy „Mała księżniczka” pojawiły się gdzieś w połowie rankingu.

Zdziwiły mnie tytuły nawiązujące do propagowania wegetarianizmu (sama jem mięso – nigdy nie myślałam o tym by zostać wegetarianką). Myślicie, że to moda czy faktycznie powinno się dzieciom pokazywać możliwości wyboru (bo rozumiem, że to raczej pokazanie, że jest taka filozofia życia jak wegetarianizm niż szkalowanie za to, że je się mięso(?)).

Dopisalibyście jakąś książkę do tej listy? Ja zdecydowanie dopisałabym jakieś legendy czy bajki polskie (słowiańskie) – pewnie dlatego, że mam świra na ich punkcie :)

BETONOWE MIASTO I МАТРЁШКА

Ostatnio znalazłam tekst który prawie 5 lat temu napisałam dla „Myśli literackiej”. Co  nim sądzicie? :)

 

W drodze do Instytutu Rusycystyki.

 

Zamykam drzwi pancerne na 5 zamków, takie to okolice, takie środki ostrożności. Schodzę na parter z 4 piętra i sprawdzam skrzynkę. Znów pełno zaproszeń-jakby usilnie chcieli żebym spała na podgrzewanym materacu, znów pełno ulotek-chcą mnie nakarmić, nauczyć tańczyć, naprawić instalację, nawet urządzić przeprowadzkę. Niestety nie wystarczy w zamian „dziękuje”. Trzeba by było mieć portfel wypchany banknotami. Niestety – w moim tylko migawka* i legitymacja studencka, gdzieś w zakamarku zdjęcia bliskich na tęsknoty.

Wychodzę. Betonowe miasto rykiem silników, wyciem karetek (ile to istnień dziś już umarło) i słowami bezdomnych „panienka poratuje” – mówi mi „betonowe dzień dobry”. Jedynie gnijące liście na chodniku dają świadectwo, że nie sam beton tu rośnie.

Idę. A raczej biegnę. Chodzić można po lesie czy łące. W betonowym mieście się biega. Więc biegnę, ale i tak zapala się czerwone światło na przejściu. Znów ucieka mi tramwaj. Muszę czekać –  jedyna okazja na zatrzymanie się zwolnienie. Czekanie „umilam” sobie czytaniem „Metra” wetkniętego mi przez zmarzniętego studenta.

Tramwaj nadjeżdża. Wyścig na miejsca siedzące rozpoczęty. Jakiś młokos popisuje się puszczając techno z telefonu. Znów się ktoś kłoci przy drzwiach. Znów ktoś rozmawia zbyt głośno. Dowiaduje się, że „Marek kupił nowy samochód żonie”, że „Kaśka całowała się z narzeczonym Irki”, że „Tusk za dużo obiecuje”, że „w radio Maryja to mówili…”, że „panna obok jest niewychowana”… Betonowy szum i zgrzyt.

Jadę i próbuję myśleć o tym całym moim wychodzeniu z domu-nie domu. Tradycja Rosji ludowej mówi, że przed wyjściem należy wypić „kielicha на посашок”* (a pasaszok). A ja nawet herbaty nie zdążyłam wypić-to źle wróży. No i spotkanie z pierwszą osobą jest bardzo ważne. Tak… pierwszą osobą był bezdomny ze swoim „panienka poratuje”. Rosjanie wierzyli, że osobami, z którymi się można zetknąć na drodze podróży mogą być zmarli, nieprzyjazne duchy i osoby rzucające uroki. To tez zbyt dobrze mi nie wróży, bo „panienka nie poratowała”. Może następnym razem „poratuje” – wiadomo, co za licho?

Tramwaj staje. Jeszcze tylko trzy przystanki. Ludzie się wpychają bez „przepraszam”, „dziękuje” czy „proszę”. Jakby obce były im te słowa. Zapominają, że wszyscy jesteśmy tu równi w tym oto starym tramwaju. Metalowa skrzynia ruszyła.

Jadę i myślę o tym całym moim jechaniu. Jeśli jesteśmy równi to, czemu nie możemy być dla siebie mili? Może to betonowe miasto rodzi betonowych ludzi. Rosjanie mieli tradycję pozdrawiania każdego napotkanego „towarzysza podróży”, czy w naszych czasach i realiach nie wystarczyłby uśmiech? Do wszystkich podchodzili z uprzejmością, ale zawsze tez byli przygotowani na obronę nosili nóż i amulety. Ja noża nie noszę, ale gaz pieprzowy się może przydać-szczególnie wieczorami. Amuletu tez nie nosze. Może powinnam go jednak mieć? Ale… czy jakakolwiek cząstka sacrum pomoże w tym betonowym świecie?

Mój przystanek. Próbuję się przepchnąć z wyraźnym „PRZEPRASZAM CHCIAŁABYM WYJŚĆ”. W ostatniej chwili udaje mi się to zrobić. Znów ktoś drżącymi od zimna rękoma próbuje uszczęśliwić mnie posiadaniem „Metra”.

Jeszcze tylko kilka kroków i znajdę się w swoim wymarzonym Instytucie. Tupnę w próg* prosząc o przychylność złe jego duchy i wyruszę w mocno ogrzany świat wiedzy o Rosji i jej języka.

Betonowe miasto będzie podglądać mnie w małych klasach przez zakurzone okna.

 

 

Studentka I roku filologii rosyjskiej

Anna Maria Jurek

 

Matrioszka (ros. матрёшка, zdrobnienie od dawnego imienia „Matriona”) to rosyjska zabawka, złożona z drewnianych, wydrążonych w środku lalek, postacie na nich przedstawione to najczęściej dziewczyny ubrane w strój ludowy.

 

на посашок- (na kij podróżny)- u nas tzw. Strzemienny, kieliszek mocniejszego trunku np. wódki, pity przed wyjściem z domu.

 

Migawka- w slangu łódzkim – bilet miesięczny.

 

„tupnę w próg”- wg staroruskich wierzeń próg to siedziba złych duchów, też zmarłych danego domu.

Post Navigation

INSAJDER PL

[ɪnˈsaɪdəʳ] osoba dobrze poinformowana

1/100 sekundy

Fotografia to kęs życia trwający 1/100 sekundy

Books & Beauty

Blog tworzony z miłości do książek

w ostateczności

Czekając na koniec.

życiapoezja

Wiersze. Wiersze z nocy, z wieczorów, od serca.

34 minuty

Historia Prawdziwa Wiecznej Dziewczynki & Jej emocjonalne głupotki

Introweska

Anomalie życiowe

Z najniższej wieży

Poeta sum et nihil humanum a me alienum puto

stoicki blog

Stoiqowe przemyślenia

Błogoksiąg

O książkach i słowach. Bo to moje życie, praca i pasja.

Obserwatorium podróży

Podróże, tanie wyjazdy, góry. Recenzje książek i filmów oraz relacje ze spotkań podróżniczych.

Góry bliskie sercu

Sudety i ich skarby - atrakcje i szlaki

Różne pasje

każdy znajdzie coś dla siebie

nianioborntobewild.wordpress.com/

Blog parentingowo-lifestylowy

Dermatolog dla Afryki

Anna Chałupczak- Winiarska

Smakowita Podróż

Zasmakuj z nami Italii

Jaśkowe klimaty

blog rodzicielski

Witam Przyjaciół z Fotki.

GRZECZNY DIABEŁEK 2

kayab92's Blog

Just another WordPress.com site

Moja Komnata

Moje Ulubione

tkliwygie

surrealizm i miłość awangardą cudu.

Leya

To See a World in a Grain of Sand...

Magic and Crochet Hook

szydełkowanie, crocheting, crochet, robienie na drutach, knitting, jak to zrobić, how to make, wzory, schematy, patterns, sploty tunezyjskie, tunisian crochet

365 dni w obiektywie LG

365 days a lens LG

Mama na 5 etatach

"Dla naszych dzieciaków miłość oznacza poświęcony im czas. " Ph. Callaway

Anna Maria po polsku

Love Explore Dream Discover

Irydowy Vujek

UWAGA! Blog zawiera krytyczne myślenie oraz śladowe ilości orzechów arachidowych! Czytasz na własną odpowiedzialność!

pracownia grafiki

Jolanty Waniowskiej

made by me

Krystyna Waniczek

REMANENT

super ekstra bez zaburzeń

notatki na mankietach

mysli szybkie, mysli smiale, wszystkie mysli duze i male...

stella2605

Irracjonalne podejście do świata daje racjonalne odpowiedzi. Ludzie, uczucia, szczęście... Świat nie jest czymś oczywistym. Żeby znaleźć w nim sens samemu trzeba zadać kilka pytań po czym iść i szukać odpowiedzi. ~~ me.

Srebrzysta

Po srebrzystej stronie lustra

Maybrick's Photography

Beautiful British Isles.

Miss Attitude

z książką w ręku

Ciemno trochę

trochę myśli nocą pisanych